Aktualności | „Kolory Miasta” Ewy Pokorskiej-Ożóg: Kolumna w pierścieniu. Sekretny podpis Salomona Lubowskiego

stanęłam przed domem przy ul. Górnych Wałów 15, który Lubowski zbudował dla Simona Troplowitza

Ul. Górnych Wałów 15, fot. E. Pokorska-Ożóg

„Kolory Miasta” Ewy Pokorskiej-Ożóg: Kolumna w pierścieniu. Sekretny podpis Salomona Lubowskiego

Opublikowane: 30.04.2026 / Sekcja: Dzieje się 

Historia Żydów w Gliwicach wciąż dopisuje się na marginesach miasta – w detalach, fasadach, śladach, które łatwo minąć bez uważniejszego spojrzenia. A przecież to opowieść współtworząca Gliwice. Od XVII wieku obecność żydowskich mieszkańców splatała się z rozwojem miasta, a XIX stulecie trudno wyobrazić sobie bez ich przedsiębiorczości, talentu i odwagi budowania. Jednym z tych, którzy zostawili w Gliwicach wyjątkowo czytelny ślad, był Salomon Lubowski – mistrz murarski, budowniczy, przedsiębiorca. Człowiek, który nie tylko wznosił budynki, lecz nadawał im charakter.

Co łączy kamieniczki przy ul. Górnych Wałów 13 i 15, dawną pocztę przy Placu Inwalidów Wojennych 12, Willę Caro, siedzibę dawnej dyrekcji Zarządu O/S Eisenindustrie przy ul. Stanisława Dubois? Na pierwszy rzut oka niewiele. A jednak prowadzą do jednego nazwiska.

Salomon Lubowski współtworzył także nową synagogę przy dzisiejszym Placu Inwalidów Wojennych – imponującą budowlę w stylu Rundbogenstil z orientalnymi motywami, wcześniej w Gliwicach niespotykanymi. Nie przetrwała, zniszczona w listopadzie 1938 roku podczas Nocy Kryształowej. Ale język jego architektury ocalał gdzie indziej.

Tam, gdzie kamień zostawia znak

Zaczęło się od kolumn. Seweryn Botor, opisując podczas jednego ze spacerów historycznych kamienice przy ul. Górnych Wałów 13 i 15, zwrócił uwagę na coś, co dla wielu byłoby ledwie ornamentem. Dla badacza – tropem. W obu budynkach pojawia się aedicula, klasyczny motyw architektoniczny znany od starożytności: filary, kolumny lub pilastry podtrzymujące belkowanie, czasem zwieńczone frontonem.

Ale to nie aedicula najbardziej intryguje. W kolumnach pojawia się przewiązanie – pierścień. Raz układają go stylizowane liście, raz pojedyncze kwiaty. Niby detal. A może podpis? 

Kiedy stanęłam przed domem przy ul. Górnych Wałów 15, który Lubowski zbudował dla Simona Troplowitza, pomyślałam: a jeśli powtarzał ten motyw świadomie? Jeśli zostawiał swój znak? Sąsiednia kamienica pod numerem 13 (własność Salomona Lubowskiego) daje nawet więcej. W kracie osłaniającej przeszklenie drzwi wprawne oko dostrzeże splecione inicjały: S i L.

Detektyw wśród fasad

Poszukiwanie takich nawiązań w projektach Lubowskiego okazało się dla mnie fascynujące. W Willi Caro przy wejściu stoją monumentalne kolumny „w okowach” – pierścień zmienia się tu w profilowaną opaskę. Na elewacji obecnego Starostwa Powiatowego podwójne kolumny z przewiązką zdobią okno pierwszego piętra. W dawnej poczcie przy Placu Inwalidów Wojennych – podobnie jak w Willi Caro – strzegą wejścia niczym ceremonialna brama między zwyczajnością a światem instytucji. Trzy pierścienie-pęta na każdej kolumnie, dodatkowo zaznaczone grubą groszkowaną fakturą, podkreślają ważność urzędu.

I nagle motyw zaczyna wracać. W dawnej fabryce drutu delikatne metalowe kolumienki wtapiają się w stolarkę okienną. Tak subtelne, że można je przeoczyć. A jednak i one mają pierścień. Przypadek?

W książce XIX-wiecznego gliwickiego kronikarza Benna Nitscha pojawia się jeszcze jeden ślad. Parcela, na której stanęła poczta przy Placu Inwalidów Wojennych, należała do Lubowskiego, budowniczego i przedsiębiorcy w jednej osobie. Co więcej, zadbał o pamięć: na sterczynach (wieżyczkach na dachu) pozostawił wykute napisy o wykonawcach, wśród nich własne nazwisko. To już nie dekoracja. To rozmowa z przyszłością!

Dwie kolumny i jedna zagadka

Czym zatem były pierścienie na kolumnach? Prywatnym znakiem rozpoznawczym? Architektonicznym autografem? A może subtelnym odwołaniem do dwóch kolumn Świątyni Salomona — Jachin i Boaz? Tego nie wiemy. I może właśnie w tym tkwi urok, bo architektura czasem nie daje odpowiedzi, tylko stawia pytania.

Owszem, można uznać ten motyw za modną dekorację epoki – podobne żeliwne kolumny znajdziemy choćby pod wiaduktem przy ul. Piwnej czy na fasadzie kamieniczki przy ul. Bytomskiej. Ale czy moda tłumaczy konsekwencję, z jaką wraca w realizacjach jednego budowniczego?

Im dłużej patrzę na te detale, tym mniej wydają się przypadkowe. A może właśnie o to chodziło Lubowskiemu: by jego obecność nie krzyczała, tylko dawała się odkrywać.

Miasto czyta się w szczegółach

Lubię myśleć, że takie odkrycia nie są pracą jednej osoby. Rodzą się w rozmowie, podczas spaceru, w pochyleniu nad archiwalną notatką, w sporze o znaczenie jednego detalu.

Ten tekst wyrasta z wykładu w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich, ze spaceru historycznego prowadzonego przez Seweryna Botora, z działań Stowarzyszenia Gliwickiej Przystani Sztuki i Kultury i rozmów z ludźmi, którzy umieją patrzeć uważnie. Z pomocy Andrzeja Wysockiego, który odczytywał inskrypcje i wydobywał z biografii Lubowskiego małe sensacje. Z inspiracji tekstami Bogusława Małuseckiego.

Historia miasta rzadko bywa dziełem samotnych odkrywców. Najczęściej odsłania się wspólnie.

Ewa Pokorska-Ożóg
miejski konserwator zabytków

 

Ul. Górnych Wałów 13 Ul. Górnych Wałów 13 Ul. Górnych Wałów 15 Ul. Górnych Wałów 15 Napis upamiętniający Salomona Lubowskiego Dawna poczta przy Placu Inwalidów Wojennych  dawnej dyrekcji Zarządu O/S Eisenindustrie przy ul. Stanisława Dubois